Wszystkie wartości i wyliczenia, w których skład wchodzą historia przyrostu Simirów,
Punktów Umiejętności i Punktów Wpływu, znajdują się w skoroszycie Google Sheets.

Bombonierka Niespodzianka (x2)

Breloczek Tajemniczego Darczyńcy

Ceramiczna, zdobiona okaryna

Ciuchy Startowe

Ciuchy Festiwalowe

Dziwny medalik z nieznanymi symbolami wygrawerowanymi na zewnątrz

Eliksir na kaca

Kapucynka "Fineasz"

Kartka walentynkowa

List od Dotorezii

Lwia pacynka

OAS: T – 8021.C

Płaszcz Trefnisia

Serum Prawdy "Veritaserum"
"Bezdenny Wór Świętego Mikołaja", czyli specjalny przedmiot przechowujący (15.12.2025)
Biżuteria z kuferka (31.12.2024)
Bon na bojowy element wyposażenia (20.12.2024)
Bon na ekskluzywny przedmiot (2.09.2025)
Bon na ekskluzywny przedmiot (10.12.2025)
Bon na ekskluzywny ubiór (2.09.2025)
Bon na ekskluzywny ubiór (20.12.2025)
Bon na miksturę o wybranym działaniu (13.12.2025)
Bon na nabycie/ulepszenie zdolności dodatkowej (9.12.2025)
Bon na obniżkę -50% na dowolny zakup systemowy (1.06.2025)
Bon na obniżkę -50% na dowolny zakup systemowy (15.12.2025)
Bon na pojedynczy, losowy przedmiot związany z wybranym przez gracza ugrupowaniem fabularnym (23.12.2025)
Bon na pojedynczy świąteczny rytuał runiczny (22.12.2025)
Bon na +50% nagrody PU ze zlecenia (13.12.2025)
Bon na +50% nagrody Simirów ze zlecenia (17.12.2025)
Czakram (para)
Czapka Świętego Mikołaja (23.12.2025)
Eliksir narkotyzujący
Eliksir żrący
Kamień runiczny ᚦ (Thurisaz)
Kamień runiczny (Zużyty) x3
Krucze pióra (3 sztuki)
Liście Torbháis (8 sztuk)
Pęk rudych włosów zawiniętych białą kokardą
Śpiewnik katedralny
Worek kamieni (dowolny kamień runiczny) (18.12.2025)
"Zagraj z nami — praktyczny podręcznik gitarzysty"
Bon na ekskluzywną usługę x2
Bon na ekskluzywny przedmiot
Bon na umiejętność dodatkową
Bon na zwierzę towarzyszące
Dukat
Kamień runiczny ᚦ (Thurisaz)
Kamień runiczny (Zużyty) x3
Kategoria: Artefakt Syntetyczny
Klasa: Słaba
Wygląd: Pudełko czekoladek jakże niepozorne, a mimo to przyciągające uwagę. Chociaż jego rozmiar pozostawia wiele do życzenia, zdobienia pozwalają na docenienie jego formy. Brąz pudełka komponuje się ze wzorami w kolorze złota, a kremowa wstążka przechodząca w odcienie różu idealnie dopełnia zachowaną estetykę.
Zdolności: Po otwarciu pudełka użytkownik może dostrzec cztery czekoladki, jest to jednak czekoladowe kłamstwo. Poza tym, że dobrze smakuje, każdy słodycz ma swój własny, unikalny sposób działania. Nie ma sposobu na rozstrzygnięcie, jaki dokładnie efekt przyniesie czekoladka przed konsumpcją, gdyż działanie artefaktu jest zupełnie losowe. Krótko mówiąc, bazując co najwyżej na poczuciu humoru sił wyższych, magiczny delikates wywoła krótkotrwały efekt (1 tura) dowolnej mikstury, jaka mogłaby w danej chwili mu się przydać, bądź nie. Od odporności na mróz, przez leczenie czy zwiększoną wytrzymałość, efektem może być także zwyczajne pozbycie się kaca, zmiana koloru włosów, czy podwyższenie tonu głosu. Nie zaleca się brać kilku czekoladek na raz, gdyż może to spowodować ból brzucha, jednak tak, jak już zostało wspomniane, poza siłami wyższymi (MG) nikt nie wie, jaki właściwie figlarny efekt może zostać wywołany po spożyciu. Gdy cztery czekoladki zostaną wykorzystane, pudełko można zachować lub wyrzucić, zawartość jednak nie odnawia się po czasie.
Ładunki: 4
Cooldown: brak

Drobna buteleczka z brązowego szkła. Jeśli wierzyć etykiecie, to zawiera eliksir na kaca i rzeczywiście pomaga na tę przypadłość, ponieważ znajdujący się wewnątrz syrop jest rewitalizującym, energetyzującym izotonikiem, który potrafi podnieść człowieka nie tylko po ciężkiej imprezie, ale też ciężkiej misji, albo walce. Smakuje jak skoncentrowany kompot z suszu, a w buteleczce znajduje się pięć łyków specyfiku, gdzie jeden łyk jest porcją rekomendowaną przez lekarzy i farmaceutów.
Tbd...

Zmierzając przez świat, spędzając tę błogą chwilę sam ze sobą, odczuwasz nagle coś dziwnego. Rozglądasz się, jednak nic nie wskazuje na to, żeby ktoś miał zamiar ci się pokazać. Wtedy orientujesz się, że masz w dłoni coś, czego wcześniej nie było. Koperta, a w niej osobliwa kartka oraz krótka notatka napisana na wnętrzu koperty: "Heros, jakże samotna istota, podatna na tak wiele. Ponoć najlepiej sprawdzają się ci, którzy znaleźli towarzysza, z którym brną przez życie, może to czas podzielić się z kimś odrobiną sympatii? Przyjmij ten podarunek i jeśli chcesz, przekaż go komuś, kogo cenisz. Niech wie, że nie jest w tym świecie sam..."
Następnego dnia, Shath odbierając oficjalną decyzję sądu otrzymaną pocztą, mógł dostrzec pewien dodatek - białą kopertę zapieczętowaną granatowym woskiem. Kształt, jaka prezentowała pieczęć, przypominała literę D z licznymi, niejednorodnymi kształtami wokół. Wydawały się być powiązane z muzyką, jednocześnie nie będąc symbolami muzycznymi. W środku koperty znajdował się odręcznie napisany list o treści:Szanowny Herosie o Wielu Imionach,
jak się miewa Pańskie zdrowie? Mam nadzieję, że Panu dopisuje. Słyszałam, że herosi nie chorują jak mieszkańcy świata. Na początku pragnęłabym również wyrazić niemały podziw w Pańskie umiejętności ukrywania prawdziwej tożsamości. W normalnych okolicznościach odnalezienie herosa nie sprawia mi dużych trudności, ale Pański przypadek wyjątkowo pozostawił po sobie wiele odciętych nitek prowadzących donikąd. Ostatnia sprawa sądowa jednoznacznie naprowadziła mnie na Pański trop i niezmiernie mi przykro, że musiał Pan cierpieć przez tak duże nieporozumienie.
Przechodząc jednak do głównego powodu napisania tego listu, chciałabym Pana zaprosić na herbatę. Pragnę jednak zaznaczyć pewną rzecz. Zaproszenie kieruję do herosa o imieniu Shath, nie żadnego Ferdynanda czy innej, Pańskiej persony. Byłabym uradowana, gdyby Pan szczerze zaakceptował zaproszenie i przybył w wolnym czasie na statek, na którym aktualnie przebywam. Znajduje się on poza wodną bańką Yunhai Yishan, dlatego zalecam skorzystać z transportu, którym operują handlarze. Może przy odrobinie szczęścia trafi Pan na wymianę towarów, dzięki którym trafi Pan bezpośrednio na statek. Zamierzam pokryć wszelkie koszty związane z transportem, proszę się o to nie martwić. Statek nazywa się "Felicja". Proszę wypatrywać granatowo-czerwonej flagi. Na statku również znajduje się osoba, która chciałaby złożyć Panu przeprosiny.
Słyszałam, że herosi różnie podchodzą do niespodziewanych zaproszeń, szczególnie po doświadczeniu nastawienia mieszkańców Yunhai Yishan. Mam nadzieję, że ten list nie stał się pokarmem dla Pańskiej paranoi i będę mogła doczekać się Pańskiego przybycia. Zamierzam pozostać w okolicach Yunhai Yishan jeszcze tydzień, zanim powrócę do swoich rodzinnych stron.
Z wyrazami szacunku
"Pianistka Głębokiej Toni"
Ispilu Dotorezia
Kategoria: Artefakt Syntetyczny
Klasa: Słaba
Sztuk: 3
Opis: Niech nazwa was nie zwiedzie, gdyż przynajmniej te konkretne lwie pacynki wcale kształtem nie przypominają lwów. Nazwa jest zaledwie nawiązaniem do występujących we wielu lochach pułapek z lwią paszczą, które działaniem bardzo przypominają ten artefakt. Jeżeli chodzi o wymiary, zarówno małpa, papuga, jak i lis są wystarczająco wielkie, by zmieścić w nie całą dłoń normalnej osoby, a nawet i pięść, dzięki temu nawet przedmioty o wielkości piłki tenisowej można włożyć tam bez problemu.
Umiejętności:
Test lwiej paszczy
Zastosowanie jest stosunkowo proste. Aktywacja efektu dokonywana jest poprzez "uzbrojenie" pacynki, innymi słowy włożenie do niej czegoś w otwór na dłoń. Pacynki posiadają w sobie prosty, czasowy mechanizm, który by po upływie jednej tury od aktywacji przebija rękę lub inne, ukryte w nich kruche przedmioty za pomocą twardego kolca. Nie są one niezniszczalne, gdyż wykonane są z tych samych materiałów, co inne pluszaki, oczywiście z wyjątkiem kolca, który może przebić się maksymalnie przez coś tak twardego, jak kość u dłoni. Mechanizm puszcza przekłuty cel po turze od przebicia.
Cooldown: 4 tury

Nazwa: OAS: T – 8021.CKategoria: Syntetyczne
Klasa: PrzeciętnaOpis wyglądu:
Artefakt przypomina elegancki, otwierany futerał dokumentowy, wykonany z czarnej skóry o gęstym, mocnym splocie i charakterystycznym przeszyciu wzdłuż krawędzi. Górna część wnętrza wyłożona jest jednolitą, matową czernią, sprawiającą wrażenie nieprzeniknionej tafli, podczas gdy dolna zawiera prostokątny arkusz papieru w kolorze przygaszonego pergaminu. Całość emanuje aurą subtelnego profesjonalizmu, niemal biurokratycznego charakteru, która kontrastuje z niezwykłymi zdolnościami przedmiotu.
Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwyczajny identyfikator lub legitymacja – to jednak tylko zasłona, kryjąca jego właściwą naturę.Zdolności:
— Fake Identity:
W momencie pokazania dokumentu i jednoczesnego przedstawienia fałszywej tożsamości, artefakt przepisuje percepcję celu, aby dopasować obraz do intencji użytkownika. Jeśli użytkownik sprecyzuje szczegóły (np. imię, funkcję, wygląd identyfikatora), cel przyjmie je jako prawdę.
W przypadku użycia ogólnych określeń (np. „jestem ważny” / „to przepustka”), pergamin sam wygeneruje obraz odpowiadający oczekiwaniom odbiorcy, często w formie zaskoczenia.
Jeśli intencja użytkownika jest zbyt niedorzeczna, arkusz zamiast tego pokazuje faliste, bezsensowne linie.
Artefakt jest nieskuteczny wobec osób o wybitnym intelekcie, ograniczonej wyobraźni lub analfabetów, ci ujrzą wyłącznie pustą kartkę.— Messenger:
Papier może odbierać krótkie wiadomości od istot posiadających silną magię. Wiadomość zawsze ograniczona jest do maksymalnie pięciu słów i zapisuje się na pergaminie prostymi znakami.— Resistance (Pasywna):
Dzięki konstrukcji z rzadkich materiałów – skóry Czarnej Salamandry i papieru z Dębu ██████ – artefakt posiada niezwykłą odporność.
- Nie ulega uszkodzeniom w kontakcie z niemagicznym ogniem ani wysokimi temperaturami.
- Całkowicie odrzuca wodę, powierzchnia pergaminu pozostaje sucha nawet zanurzona w głębinach.— Identity Disorder (Pasywna):
Każdorazowe użycie zdolności Fake Identity niesie ryzyko 20% (rzut kością D20 – wyniki 1–2 oraz 19–20). W przypadku aktywacji, użytkownik na 4 tury całkowicie traci świadomość swojej prawdziwej osoby, przejmując w pełni narzuconą tożsamość. Po tym czasie wspomnienia wracają, nierzadko z dezorientacją i poczuciem obcości.Czas Odnowienia: 6 tur

Kategoria: Syntetyczne
Klasa: Przeciętna
Wygląd: Błękitny płaszcz bez kaptura, zdobiony złotymi nićmi, którego poły zdobią naszycia w kształcie gwiazd, upodabniając go do nocnego nieba. Jego barwa różni się w zależności od miejsca i kąta padania światła, przez co materiał wydaje się raz ciemniejszy, a raz jaśniejszy, dając niekiedy wrażenie falowania. Osobliwy krój z wielu większych, zszytych ze sobą płacht materiału sprawia, że dodaje on noszącemu unikatowego, egzotycznego klimatu. Całość kiepsko chroni przed zimnem, pomimo wielu warstw, ubiór ten wydaje się nad wyraz cienki i przewiewny.
Zdolności:
Mistrz Magicznych Sztuczek
Otulający całe ciało użytkownika ubiór, jest w stanie na jego niewerbalną komendę zmienić swoją formę. Błękitny materiał, z którego strój został wykonany najpierw zaczyna delikatnie mienić się wszystkimi kolorami tęczy, by następnie zacząć działać na wzór załamującej światło soczewki. Daje to efekt zbliżony do całkowitej niewidzialności, chociaż w miejscu, gdzie stoi użytkownik, widać lekkie zmarszczenie w przestrzeni. Zdolność ta trwa 3 tury, lecz osoba, która ma artefakt założony na swoje ciało, musi liczyć się z tym, że każdy dotyk o jakąkolwiek powierzchnię inną niż swoje ciało go naruszy, powodując dodatkowe fale na powierzchni. Co ciekawe, po aktywacji zdolności, materiał artefaktu rozciąga się tak, by zakryć jak najwięcej powierzchni użytkownika, wliczając w to jego głowę i nogi.
Czas odnowienia umiejętności wynosi 6 tur.
Uciekający Bard
W przypadku, gdy nie pomoże niewidzialność, każdy trefniś wie, że najlepiej salwować się ucieczką. Jako ostatnia deska ratunku, umiejętność ta pozwala przenieść się użytkownikowi w dowolne, wybrane miejsce w zasięgu 25 metrów od siebie, jeśli to nie jest przez nic zajęte i pomieści jego ciało. Zdolność nie pozwala uwolnić się w ten sposób z działania wrogiej magii, lecz pozwoli uchronić się przed wszelkimi, fizycznymi zagrożeniami, jeśli tylko użytkownik zareaguje odpowiednio szybko.
Czas odnowienia umiejętności wynosi 6 tur.

Chyba każdy chciałby posiąść moc wymuszania prawdy na innych. To można osiągnąć dzięki Veritaserum. Właściwości narkotyczne i relaksacyjne używanych składników wpływają na umysł, sprawiając, że wystarczy jedna fiolka dodana do napoju albo doustnie, aby przez godzinę każdy, kto tego zażył, mówił tylko prawdę, ujawniając wszystkie swoje sekrety. Niemniej eliksir ma pewną wadę. Veritaserum zmusza pijącego do powiedzenia pełnej prawdy, na każde zadane mu pytanie, ale tylko zgodnie z tym, co pijący postrzegał jako prawdziwe. W biurach przesłuchań Pax Aurea, Serum Prawdy podaje się Dewiantom, jeśli ich zeznania nie zgadzają się zeznaniami świadków.
Serum prawdy sprzedaje się przeważnie w niewielkich, dziesięciomililitrowych fiolkach. Serum ma barwę złoto-pomarańczową, i stosunkowo gęstą konsystencję przypominającą syrop.

Chociaż brak zarostu na twarzy świadczy o stosunkowo młodym wieku mężczyzny, nie jest on już nastolatkiem, co widać na pierwszy rzut oka. Gdyby na chwilę zignorować to, jak często zgrywa się z innych, można przypuścić, że Shath ma mniej więcej dwadzieścia pięć lat. Na całe szczęście, chociaż dwójka już na przedzie, problemy ze stawami jeszcze nie zagościły w wątłym ciele Herosa. Kiedy mowa o wątłym, nie ma tu żadnej przesady, gdyż pomimo wzrostu równego 172 centymetrów, jego waga ledwo przekracza pułap 50 kilogramów. Przynajmniej zwinności mu nie można odmówić.
Jeśli wskazać najbardziej wyróżniające się elementy jego aparycji, zdecydowanej większości pierwsze co przyjdzie na myśl to głowa, a konkretnie to, co na niej się znajduje. Nie wspominając już o uszach, które biorąc pod uwagę różnorodność „rasową” Herosów, wcale nie są tak rzadkim widokiem, warto zadać sobie pytanie, „co do cholery się tutaj stało”. Mowa tu oczywiście o gęstej niebieskiej narośli, którą Shath zwykł nazywać swoją fryzurą. Wyglądając niczym dopiero przebudzony, mężczyzna z pewnością nie widział nożyczek od miesięcy, jak nie lat. Sam twierdzi, że ten przejaw artystycznego nieładu jest świadectwem jego piękna, a ludzie, czepiając się tego, ukazują swoją zazdrość względem jego poczucia stylu…
Poza tym kryzysem na głowie nie wyróżnia go nic, jeśli mowa o częściach ciała. Warto jednak skupić się na ubiorze i akcesoriach. W porównaniu do włosów sprawa prezentuje się nieco lepiej, dalej jednak widać chaos. Pojawiwszy się w białym płaszczu z niebieskim podszyciem, czarnej kamizelce i butach oraz brązowych spodniach, nosząc przy okazji złote lub pozłacane akcesoria gdzie tylko popadnie, wygląda jakby miał na sobie plakietkę „Uwaga Heros”. Pomimo tego, że przy pasie przymocowany jest pojemnik, przynajmniej podążając intuicją Shath’a, nie miał ze sobą żadnych innych wskazówek dotyczących pochodzenia, stąd z sentymentu nie zamierza sprzedać żadnego ze swoich akcesoriów, pomimo ich potencjalnej kosztowności.


Magia paktu
“Luitpold het Relmmih, generał czternastej dywizji armii Wielkiego Cesarstwa Wysp Zrzeszonych, lider naukowej placówki narodu, dumnie przodującego nad innymi”... w ten właśnie sposób mężczyzna przedstawił się swojemu kontrahentowi po raz pierwszy. Mimo naprawdę wyraźnego wywyższenia w jego tonie, wskazującego na fałszywość, próbę oszukanie biednego herosa za pomocą słynnej metody “na żołnierza”, opis ten nie odbiega zbyt daleko od prawdy. WCWZ, obecnie znane jako Republika Federalna Ciemień, w odległych zakątkach Avarii słynie jako potęga militarna, która postawiła na postęp technologiczny. Mówi się, że wszelkie przełomy naukowe nie miałyby miejsca, gdyby nie ludzka potrzeba plądrowania, podbijania, a zatem ciągłego ścigania się w tym, czyja broń przyniesie większe spustoszenie. Kierując się hasłem “Cesarska technologia, nie ma sobie równych”, największe postępy w rozwoju wojskowym poczynił nie kto inny, jak nasz skromny generał. Rdzenny mieszkaniec, który według podań miał mieć korzenie wychodzące od najlepszej strzelczyni w Pierwszej Szóstce, jak i mistrzyni kowalstwa z tej samej grupy, wyniósł badania nad machiną destrukcji na wyżyny swoich możliwości, łącząc technologię przyszłości z magią. W ten sposób bezkresny świat powitał na swoich włościach niezwykle szeroką gamę maszyn mordu, z dużą tendencją do wywoływania widowiskowych eksplozji, ale nie tylko! Poczynając od prototypów szklanych granatów, poprzez penetrujące najtwardsze pancerze karabiny, po pojazdy opancerzone, wszystkie te wynalazki zawdzięczają swoje powstanie temu szaleńcowi. Epitet ten pasuje do maniaka zbrojeń wręcz idealnie, legendy bowiem głoszą, że w poszukiwaniach wojska perfekcyjnego doszedł do wniosku, że to wykwalifikowany żołnierz czyni armię silną. By więc potwierdzić swoją tezę, naszprycował swoje ciało maszynami mordu do stopnia, gdzie nazwanie go człowiekiem byłoby sporą przesadą. Niestety, technologia tamtych czasów, chociaż silnie rozwinięta w okresie świetności WCWZ, nie dościgała swoimi możliwościami geniuszu mężczyzny, przez co jego ciało nie wytrzymało nagle postępujących zmian w swojej strukturze, co ostatecznie doprowadziło do śmierci naukowca dwa miesiące po tej wręcz psychopatycznej operacji, w połowie roku 194 ery Dia'taris. Chociaż za życia był zaledwie rdzennym mieszkańcem Avarii, jego osoba wywarła na świecie spore wpływy, nic dziwnego więc, że jego dusza przekroczyła ograniczenia zwykłego śmiertelnika. Być może sama jego ambicja doprowadziła go do możliwości zawarcia paktu z przybyłymi herosami, a może to kaprys jakiejś fioletowowłosej siły nieco nagiął zasady świata? Ta tajemnica pozostanie nierozwiązana.
Pierwszy raz przychodząc na świat, Shath nie znał źródła swojej mocy, przez co jego dusza nie była w stanie przyjąć pełnego błogosławieństwa, jakie przelał na nią ten świat. Z tego powodu do tej pory mógł korzystać jedynie z prototypów tego, co pozostawił po sobie generał. Po zawarciu porządnego paktu Luitpold nie zamierza jednak dłużej ograniczać uszatego, dając mu dostęp do swojego arsenału maszyn terroru wojennego. Tak długo, jak dusza Shatha się rozwija, tak długo szerokie wrota wojenne stoją przed nim otworem, co pozwala mu nie tylko korzystać z wcześniej już dostępnych mu szklistych granatów, będących zaledwie prototypami, czy związanych z nimi właściwościami, jak odporność na eksplozje. Teraz w grę wchodzą również inne wynalazki. Miny przeciwpancerne, gaz musztardowy, płomień na tyle skuteczny, by po nalocie dywanowym nie pozostawić po mieście kamienia na kamieniu… Strach pomyśleć, co by było, gdyby het Relmmih dotarł w swoich badaniach do technologii na poziomie atomowym… Na szczęście, to jest scenariusz równie odległy, co poważne traktowanie zielonoskórych gburów.
Verhüllen
Przypatrzcie się uważnie! Oto prawdziwy cud technologii WCWZ - dym skryty w szklanej kuli! Niech prezencja tego narzędzia was nie zmyli, oj nie! Wystarczy bowiem zbić tę niepozorną, niebieską kulkę, by rozproszyć prawdziwą dymną ścianę. Jest w zupełności bezwonna, niebieska, a przede wszystkim ogranicza widoczność w obrębie kilo...!Tak właściwie to pięciu metrów! Pięciu. Metrów! Tak czy inaczej! Kula pojawia się koło mojego pasa, wystarczy tylko że klasnę w dłonie. Muszę ją zbić zanim minie z dziesięć minut, inaczej sama znika. A co do pozytywów... zasięg wokół miejsca zbicia to nie jedyna zaleta tego cudeńka! Ważne jest jeszcze to, ile się unosi, nie? W normalnych warunkach trzyma się tak do dziesięciu minut. Nie wierzysz? Mogę zaprezentować! Patrz uważnie...No i jak ty rzucasz fajtłapo??? To nawet na metr nie poleciało! Nic dziwnego, że moje wynalazki tak osłabły, jeżeli są zaklęciami takiego chuchra jak TY. Przynosisz mi wstyd żołnierzu, mi i moim wynalazkom! I do tego ten wiatr. Dziesięć minut? Nie rozśmieszaj mnie, przecież to nawet kilkunastu sekund nie wytrzymało! Spróbuj ponownie!Nie mogę...Jak to nie możesz? Co ma znaczyć ten sprzeciw żołnierzu?!Muszę odczekać piętnaście minut...
Dane systemowe
Czas na użycie: 2 tury
Czas maksymalnego trwania efektu: 2 tury
Zasięg: 5 metrów
Cooldown: 3 tury
Anzünden
Patrzcie i podziwiajcie! Oto kolejny z moich cudownych wynalazków - wielofunkcyjny gaz bojowy! Może wam się wydawać, że ta fioletowa kula jest tylko kolejnym wariantem mojego genialnego rauchwand, jednak nic bardziej mylnego! Jest to...!Hola hola, znowu się nakręcasz. Mogę?Twoje niedoczekanie żołnierzu, za kogo TY się... eh, niech będzie, ale jeżeli mnie zawiedziesz, będziesz robić tysiąc okrążeń wokół skarp Sylvaris.Przecież ta wyspa już nie istnieje! Nieważne... No więc tak jak poprzednio, kula się pojawia przy moim pasie, muszę się tylko poklepać po udzie dwa razy. Ona też trwa tak do dziesięciu minut, później znika. Jak ją rozbiję, zaczyna się z niej wydzielać gaz, który tak po pięciu minutach osiąga swoją maksymalną objętość... sięga trzech metrów w promieniu wokół zbicia...Ty sobie ze mnie jaja robisz?! Może jeszcze mi powiesz, że znowu wiaterek powieje i zniknie w kilka sekund?Ha! I tu cię mam! Niezależnie od wiatru, będzie się trzymać około dziesięciu minut, a co najważniejsze, jest łatwopalny!Brak mi słów. Powiedz chociaż, że możesz tego używać częściej niż...Zluzuj podkowy kowboju, tutaj też muszę czekać piętnaście minut między użyciami.
Dane systemowe
Czas na użycie: 2 tury
Czas trwania efektu: 2 tury
Zasięg: 3 metry
Cooldown: 3 tury
Zerstören
To... wolisz Ty, czy ja mam...?...czyń honory żołnierzu.No dobrze, więc... Patrzcie uważnie! Oto genialne dzieło destrukcji, które nie dość, że ładnie wygląda, to na dodatek jeszcze ładniej eksploduje! Wystarczy, że pstryknę palcami, a ta śliczna kuleczka pojawi się u mego boku i podobnie jak reszta, zniknie bez śladu, jeśli nie użyję jej do... ach tak, dziesięciu minut. To naprawdę niebezpieczne cudeńko. Wystarczy je rozbić, a napakowana w nie siła czterdziestu gram trotylu spowoduje eksplozje, która sięga aż do niesamowitej odległości, pół metra od rozbicia!W tle słyszalny jest cichy szloch...Chwila, panie generale, czy pan płacze...?Nie interesuj się żołnierzu! Po prostu... wpadło mi coś do oka.Ta... wracając do ważniejszych rzeczy, tak jak w przypadku pozostałych, to cudeńko mogę przywołać po piętnastu minutach od wykorzystania poprzedniego.
Dane systemowe
Czas na użycie: 2 tury
Zasięg: 0,5 metra
Cooldown: 3 tury
Aufspüren
Już się pan uspokoił, generale?Tak... Patrzcie i podziwiajcie...! Oto cud techniki WCWZ, jeden z naszych najpotężniejszych atutów. Nawet jeśli wygląda jak łamaga, ma mózg wielkości orzeszka, a jedyny zawód, jaki potrafi sobie zapewnić to ten, w który mnie wprawia...Ej, ej, ej, chwila. Chyba możemy sobie darować te zbędne epitety, nie? No i czemu wskazujesz na mnie???... niech was nie zmyli ta żałosna powłoka, gdyż kryje się w niej militarny potencjał! Wyposażony jest bowiem w śmiertelny system namierzania, który pozwala na trafienie wroga nawet z odległości kilome..., a nie, chwila... dwudziestu pięciu metrów. Pytacie się, jak to możliwe? Już odpowiadam. Dzięki technologii naszego cesarstwa, ten super żałosny żołnierz jest w stanie swoją lewą dłonią nałożyć znacznik, który utrzymuje się przez... pięć minut!Czy ty mnie właśnie nazwałeś żałosnym? DWA RAZY???Ale to nie wszystko! W czasie trwania naznaczenia, nieważne w którą stronę przedmiot zostanie rzucony, albowiem dopóki opuści prawą dłoń naszego śmiałka i nie napotka żadnej przeszkody, zawsze dosięgnie celu!Ta, tylko potem znowu muszę czekać piętnaście minut...
Dane systemowe
Czas trwania: 1 tura
Zasięg: 25 metrów
Cooldown: 3 tury
Ilaaj
Z wielką magią wiąże się wielka odpowiedzialność, co niezbyt odpowiada użytkownikowi wybuchów. Za każdym razem trzeba uważać, by nie skrzywdzić siebie, czy sojuszników. Przy specyfice czarów, jakimi się posługuje Shath, jest to nadwyraz ciężkie. Narastająca potrzeba unikania krzywdy oraz ciągła ostrożność wpłynęła w końcu na błogosławieństwo, jakie otrzymał po przybyciu do tego świata i wykształciło idealną dla niego zdolność. Dzięki Ilaaj mężczyzna staje się niewrażliwy na efekty tożsame z jego magią. Eksplozje o sile około czterdziestu gramów trotylu, a także związane z nimi oparzenia nie są już dla niego problemem, gdyż Shath wychodzi z takich pechowych przypadków bez większych uszkodzeń... No prawie, gdyż boli dalej tak samo, w miejscach najbardziej dotkniętych pojawia się obrzęk i silne zaczerwienienie, a "odporne" jest jedynie jego ciało — ubrania nie mają szans w starciu z eksplozją.
Fahren
Trzymaj.O dzięki, potrzebowałem nowego paska do spodni... Boże, ty nie masz żadnego pojęcia o modzie, prawda generale?Ty imbecylu. To jeden z moich najważniejszych wynalazków! Zakładaj to natychmiast.No dobra, już dobra... Trochę to za szerokie jak na pasek do spodni. Hm... O, idealnie, nawet stylowe. Co teraz? I czemu zaczęła mi tu grać jakaś muzyka???Podziwiaj efekt mojego geniuszu. Pasek, który właśnie przewiesiłeś przez ramię to nie jest taka błahostka. To wykonany z najtrwalszych materiałów dostępnych na tym świecie cud techniki, który pozwala swojemu posiadaczowi okiełznać moc niedostępną dla zwykłego śmiertelnika! Ale koniec opisywania, przetestuj to! Naciśnij na ten boczny przycisk a następnie wygłoś swój okrzyk bojowy!Okrzyk bojowy? Em... No dobra, to lecimy.PANZER!Jasny gwint!ENTSTEHEN. ENTSTEHEN. ENTSTEHEN. ENTSTEHEN.Em... do dzieła...?GUTEN TAG, FAHRER!Żałosny okrzyk bojowy żołnierzu... ale niech będzie.SHA, SHA, SHATH! PANZER!Okej, o co do cholery chodzi?!To jest twój strój pancerny. Poza niesamowitym wyglądem jest jeszcze wiele rzeczy, które go wyróżnia, przede wszystkim wytrzymałość. Kiedy osiągniesz maksimum swojego potencjału, będziesz niepowstrzymany, ale na ten moment... musi cię zadowolić wytrzymałość skóry platerowanej.Serio? I tyle?To nie wszystko! Kliknij boczny przycisk trzy razy.Okej... fajnie się świeci. Co dalej?Spróbuj czymś rzucić.No dobra, to niech będzie ten kamień. A ma... O CHOLERCIA! Normalnie jakbym...Wystrzelił z armaty? Zgadza się! Oto potęga technologii WCWZ, która pozwala rzucić ci dowolny trzymany przedmiot z prędkością... w twoim przypadku to będzie 40 m/s! Tylko uważaj, obecnie twoje ciało może wytrzymać jedynie dziesięć minut noszenia tej zbroi i tylko jeden "wystrzał armatni". Później będziesz solidnie wyczerpany.A jak długo muszę czekać, żeby później go założyć?Osobiście nie radzę żołnierzu, bo zamiast mięśni masz makaron, ale jakbym miał szacować, strój potrzebuje X minut by się naładować.
Dane systemowe
Czas trwania: 2 tury
Ładunki "wystrzału armatniego": 1
Szybkość "wystrzału armatniego": 40 m/s
Cooldown: 3 tury

Ignistar
Charakter: Ignistar to byt, który istnieje na pograniczu świadomości i performansu, na granicy formy i rozkładu, jakby został stworzony nie z konkretu, lecz z irytacji, potrzeby wyśmiania ładu oraz ciągłej pretensji do świata, który nie zdołał go ukończyć. W swej istocie przypomina karykaturę człowieczeństwa, jakby ktoś próbował zrekonstruować „osobowość” wyłącznie na podstawie wyrwanych z kontekstu teatralnych monologów, przepełnionych sarkazmem, poczuciem wyższości i złośliwym rozbawieniem. Nosi w sobie inteligencję ostrą jak szkło, analityczną, niemal bezlitosną, lecz nigdy nie używa jej bez popisu. Każda jego uwaga to spektakl, każda analiza to występ, a każdy atak słowny wobec Shatha brzmi bardziej jak rola w dramatycznym przedstawieniu niż rzeczywista konfrontacja. Jego wypowiedzi są niespójne, poszatkowane czasem i emocją, Ignistar potrafi rozpocząć myśl w jednym tonie, a zakończyć ją zupełnie innym, jakby nie istniała dla niego żadna linia przyczynowo-skutkowa poza kaprysem i nastrojem. Tę nieliniowość tłumaczy sam: „Nie jestem narracją, tylko jej punktem pęknięcia”. Nie jest jednak tylko złośliwym komentatorem. W jego zachowaniu czai się coś znacznie głębszego, zaborczość, która przypomina dziecko obrażone na własnych rodziców, pretensjonalność kogoś, kto czuje się porzucony przez świat i domaga się nie tyle uwagi, co naprawienia błędu ontologicznego, który sprawił, że „jest tak, a nie inaczej”.Moce:
Manifestation (Mutacja):
W momencie gdy imię zostaje wypowiedziane, za plecami użytkownika pojawia się tajemniczy byt o humanoidalnej sylwetce. Istota ta jest rozmiarowo identyczna do Herosa, który odpowiada za jej pojawienie się. Byt ten, zwany Ignistar, pozostaje obecny przez następne trzy tury, pełniąc swoją rolę wsparcia lub ochrony. Może oddalić się od swojego przywoływacza na maksymalną odległość dziesięciu metrów. Ignis reaguje na polecenia, ale działa również w sposób autonomiczny, mogąc wspierać bądź utrudniać sytuację Shatha.
Wytrzymałość: Istota ta charakteryzuje się wyjątkową odpornością na obrażenia fizyczne, porównywalną do wytrzymałości, taniej, metalowej zbroi. Dzięki temu Ignistar może blokować ataki wymierzone w Herosa.
⎼ Set:
W momencie wypowiedzenia komendy, pierwszy dotknięty przez Ignistar obiekt bądź istota staje się bombą, którą zdetonować może w przeciągu dwóch tur, wykonując konkretny gest, przypominający naciskanie kciukiem przycisku (w przypadku istoty żywej, ładunkiem wybuchowym stanie się jedynie dotknięta część ciała). Eksplozja sięga wszystkiego w promieniu 2,5 metra, rozsadzając cel od środka.Ilość ładunków: 1
Czas Trwania: 3 tury
Czas Odnowienia: 4 turyEcho of War:
W chwili, gdy użytkownik Iginistara znajdzie się w obrębie eksplozji, niezależnie od tego, czy jej źródłem jest magia, czy też siły fizyczne, uruchamia się pasywny efekt istoty. Iginistar, jako byt związany z esencją destrukcji i dźwiękiem pola bitwy, pochłania 20% całkowitej energii eksplozji, zanim ta dotrze w pełni do użytkownika. Zgromadzona w ten sposób energia nie jest marnowana, zostaje natychmiast przekształcona w czystą manę, którą Iginistar przesyła do swego nosiciela, uzupełniając jego zasoby energetyczne i wzmacniając przepływ zaklęć. Dodatkowo, dzięki tymczasowemu sprzężeniu z chaosem eksplozji, Iginistar skraca czas odnowienia ostatnio użytej umiejętności o jedną turę.
Nie sumuje się wielokrotnie w ramach jednej eksplozji, nawet jeśli użytkownik znajduje się w zasięgu fali podwójnej (np. reakcja łańcuchowa), efekt Echo of War aktywuje się tylko raz na turę.

Poziom podstawowy
Konstrukcja mordercza w swojej prostocie, tak można określić broń, która wpadła w zwinne rączki Shath’a. Dlaczego akurat ten kawałek metalu, a nie inny znalazł swoje zastosowanie w arsenale Herosa? Cóż, mężczyzna, poszukując łatwego do opanowania oręża, nie mógł się oprzeć czemuś, co przypominało zabawkę dla dzieci, tylko z ostrymi krawędziami. Chociaż wymagająca wprawy, para morderczych okręgów wydała się na tyle prosta w użytku, że niebieskowłosy nie zastanawiał się szczególnie długo nad swoim wyborem.
Trzeba przyznać, że czakram jest idealnym narzędziem dla takiego wygodnisia, jakim jest Shath, gdyż broń ta pozwala jednocześnie walczyć w zwarciu i na większe odległości. Kolejnym plusem jest to, że korzystanie z niej stopniowo poprawia celność mężczyzny, która zważywszy na jego magię, wpisuje się doskonale w zakres wymaganych przez niego cech.
Warto zaznaczyć, że Heros w walce używa dwóch pierścieni jednocześnie, zwykle do obrony, gdy przeciwnik podejdzie zbyt blisko, chociaż w dużej części starć woli zachować je jako przysłowiowy as w rękawie, polegając głównie na swojej magii.

Poziom podstawowy
Okaryna to ludowy instrument muzyczny wywodzący się z terenów Atolii, chociaż skonstruowany i spopularyzowany lata temu na skalę światową. Kształt instrumentu powstał wskutek inspiracji, jaką dla jej twórcy stanowiła napotkana przypadkowo gąska. Okaryny najczęściej wykonuje się z wypalonej gliny albo porcelany, ale używa się również innych materiałów, takich jak drewno czy kość, rzadziej szkło lub metal. Okaryna posiada najczęściej osiem otworów bocznych, które zamykane palcami grającego kształtują wysokość dźwięku. Z boku instrumentu wystaje część służąca do zadęcia, zbudowana jak we flecie prostym. Nie wdając się dłużej w teorię, Shath zwiewając przed lokalnymi władzami, dotarł do bambusowego gaju, w którym to usłyszał dobiegającą z głębi melodię. Decydując się na to, by za nią podążyć, natrafił na miłego staruszka, dużo mniej szkodliwego od ostatnich napotkanych. To od niego zaczął się uczyć, poznał podstawy, a następnie otrzymał wydrążoną w kości zwierzęcej okarynę. Hojność starca delikatnie go zdziwiła, dowiedział się jednak chwilę później, że utrzymanie przy życiu tak wieloletniej tradycji znaczyło dla mentora więcej niż materialne korzyści. Mając to w głowie, Shath w każdej chwili wolnej od biegu stara się uczyć nowych, zasłyszanych melodii.
Poziom podstawowy
Zaczynając swoją przygodę ze śpiewem, Shath nie spodziewał się takich osobistości, jak chociażby wielgachny smok, czy jedna ze słynniejszych kobiet w branży muzycznej Avarii, a jednak obie te dusze zostały skatowane jego beztalenciem. Tak można było nazwać go przynajmniej, zanim nie dostał od w ręce od swojej mentorki śpiewnika katedralnego, który najpewniej pozyskała za uczciwą cenę, stanowiącą okrągłe zero simirów. Bardzo ogólne rady kobiety, które można było streścić do “nie drzyj ryja”, wraz z możliwością wyćwiczenia odpowiednich tonów do tekstów piosenek, pozwoliły uszatemu śpiewakowi na osiągnięcie poziomu stopień wyższego od gówna. Co to znaczy? Chociaż jego głos już nie rani uszu w sposób, który można było spokojnie wykorzystać do przesłuchiwania najtwardszych więźniów, nadal nie jest to nic specjalnego. Złośliwi porównaliby go do poziomu, którym zeszłoroczna reprezentantka Cebularis w konkursie piosenki Avarwizja wykazała się podczas eliminacji wewnątrz-wyspiarskiej. Mówiąc prościej, nikomu jeszcze nie chce się słuchać jego lamentów.
Poziom biegły
Z profesjonalną pomocą celebrytki muzycznej, polecanego przez wielu dla nowicjuszy podręcznika "Zagraj z nami — praktyczny podręcznik gitarzysty" oraz odrobiny tremy uzyskanej na spontanicznym występie, Shath w dość prędkim tempie nauczył się kilku istotnych rzeczy. Zaczynając od podstaw takich jak bicie czy akordy, także te tak zwane “silne” o wybrzmieniu rockowym, nie są już dla niego tajemnicą, dzięki czemu przy odpowiednio rozpisanej tabulaturze jest w stanie zagrać praktycznie wszystko, jeżeli przećwiczy sobie całą piosenkę pięć do dziesięciu razy przed faktycznym występem. Znaczy to jednak, że z trudem przychodzi mu zagranie czegoś faktycznie na zawołanie, dopóki nie zna piosenki i się nie rozgrzeje. Dodatkowe techniki, takie jak szarpanie palcami zamiast bicia w struny nadal sprawiają mu trud, z tego powodu często się myli, chociaż dzielnie próbuje, podejmując się wyzwania. Piórko do gitary jest nieodstępnym jego towarzyszem, a chociaż zna takie gadżety jak kapodaster, na tym jego wiedza się kończy. Podsumowując, na ambitnego ulicznego grajka się nada, jednak do utworzenia własnego zespołu, z którym podbije świat swoją muzyką, jeszcze sporo mu brakuje.
Jak na osobę, która niedawno znalazła się w nieznanym dla siebie świecie, bez żadnego pojęcia o swoim pochodzeniu czy dawnym życiu, nie można powiedzieć, żeby Shath zbytnio się przejmował obecną sytuacją. Dużo większy problem stanowi dla niego to, że każdy napotkany tubylec próbuje mu narzucić na barki odpowiedzialność i obowiązki Herosa. Co by tu rzec, jeżeli byłoby to możliwe, mężczyzna wolałby unikać niepotrzebnych kłopotów.
Jeśli mowa o podejściu do ludzi, Shath bywa z natury wesoły, czasem nawet przypomina swoim zachowaniem klasowego błazna. Jego głos potrafi być równie irytujący co ciągłe zgrywanie się, ale nie trzeba chyba mówić, że Heros nie z samych wad się składa. Co prawda przez większość czasu stawia swoją wygodę ponad wszystko, włącznie z moralnością, jednak kiedy sytuacja tego wymaga, można na nim polegać.

Postaci graczy:
Blair — spotkana przez Herosa dwukrotnie, czarnowłosa poznała go podczas zlecenia, trwającego nie dłużej niż chwila. Tam użył aliasu "Francesco", przez co przy ponownym spotkaniu podczas festiwalu, mimo wyjawienia przez niego miana "Shath", czy kociego pseudonimu "Puszek", zwracała się do uszatego tym pierwszym. Wrażenie, które na nim wywarła, należy do tych mieszanych. Chociaż jej zachowanie przyprawiało Herosa o ból głowy, nie powiedziałby wcale, że nie chciałby jej ponownie spotkać.
Percy — spotkany przez Herosa podczas zlecenia, na którym spotkał też Amandę. Mimo tej zbieżności jemu przedstawił się dopiero podczas łapania duchów, kiedy to użył aliasu "Ferdynand". Chociaż przeżyli razem chwilę, nie jest pewien co do tego, czy może mu ufać. Jemu, czy raczej demonowi, który w nim spoczywa...
Azu — spotkany przez Herosa podczas festiwalu, poznał wiele jego przydomków. "Shath", "Francesco", czy przybrane podczas przemiany w kota "Puszek", żadne z tych imion nie powinno mu być obce. Wywarł na nim zaskakujące wrażenie, sprawiając, że niebieskowłosy czasem zastanawia się nad jego losem.
Cyrene — spotkana przez Herosa podczas pogadanki ze starcem. Niebieskowłosa jak on, chociaż poznała tylko alias "Fernando", prawdopodobnie zdaje sobie sprawę z jego fałszerstwa. Jej tajemnicza aura i ulotna szansa na rozmowę sprawiły, że mężczyzna jest nią zaciekawiony.
Sin GR 6705C — spotkana przez Herosa w jej miejscu pracy, przyjęła go lepiej niż jej koleżanki. Przedstawił się jej aliasem "Freddy", ich spotkanie nie trwało jednak zbyt długo. Jej ciekawość pośrednio doprowadziła do jego tragicznej opinii publicznej, nie żywi wobec niej jednak żadnej urazy. Prawdę mówiąc, chciałby ją jeszcze raz spotkać, koniecznie na trzeźwo, niekoniecznie w burdelu...
Postaci niezależne:
Yhwach — spotkany przez Herosa w tym samym czasie co Cyrene czy Perses, pomimo podania mu aliasu "Fernando" jest świadom jego kłamstwa. Staruszek ten napawa go szacunkiem, który to z kolei zrodzony jest z obawy, która to jest całkowicie zrozumiała po tym, co wydarzyło się zaledwie chwilę po jego poznaniu.
Ispilu Dotorezia — spotkana przez Herosa podczas łapania duchów. Chociaż nie miał zbyt wielu okazji z nią porozmawiać, zarówno przeżyte chwile, jak i niedawno otrzymany list sprawiają, że darzy ją szacunkiem, a przede wszystkim zaciekawieniem.
Nihility — spotkany przez Herosa chwilę po Yasuho, organizator dziwacznej i zdecydowanie niezapomnianej gry. Chociaż uszaty przedstawił mu się jako "Ferb", ten zapewne przez znajomość z Yhwachem zwraca się do niego jako "Shath"...

Ciekawostki
Shath uwielbia jabłka.
Shath jest leworęczny.
Ulubionym kolorem Shatha jest niebieski. Stwierdził, że jeżeli będzie mu ciągle wyrastać na głowie pod postacią włosów, lepiej będzie umilić sobie życie.
Shath ma bardzo słabą głowę. Według obliczeń pewnej panienki, nie powinien pić więcej niż 220 mililitrów wina na wieczór.
Shath już nie jest poszukiwany listem gończym!!!

Historia zdobycia
Krok w tył: Porażki, niepewność, nowa nadzieja.
Shath… cóż, ten niesamowity jełop, chociaż zasłaniał się ideą wygodnego życia, musiał się znów wpakować w kolejny problem. Poczynając od niespełnionego zlecenia, jego pasmo porażek ciągnęło się za nim niczym głód narkotykowy, który ciągle kusi do zejścia ze ścieżki odwyku. Nakłucie na kolec, przez który bez pomocy z zewnątrz najpewniej zdechłby gdzieś w lesie skazanego na zagładę Sylvaris. Porażka w odzyskiwaniu zaginionej tancerki podczas Festiwalu Kwitnących Drzew, nawet jeśli nie z jego winy. Spotkanie z Yhwachem, który owszem, nagrodził ich wszystkich tajemniczą mocą, lecz przedtem uwięził w dziwnym wymiarze, pozostawiając nie takie mylne wrażenie bezsilności w tym nowym świecie. Polowanie na duchy, które wraz z wizytą w burdelu sprowadziło na niego los wiecznego uciekiniera. Nie wspomniawszy już o spotkaniu z przerażającą bestią o sile nie z tego świata, nie trzeba chyba być geniuszem, że niebezpieczeństwo zamiennie z porażkami ciągle wpływa na jego los. Czymże jednak jest ścieżka Herosa, jeśli nie drogą przez mękę w celu uzyskania coraz większej mocy? Cóż… w tym przypadku nawet to odróżniało uszatego skurwiela od reszty pozaświatowców, gdyż ile razy nie próbował, poza darem zapewnionym przez zagadkowego starca, żadna magia nie reagowała na jego komendę. Próbował wszystkiego, żeby poczuć się tak, jak dawniej, jak wtedy. Z tego właśnie powodu, panicznie poszukując rozwiązania, mógł nie zauważyć subtelnie zapraszającej spojrzeniem damy o zielonych włosach, czy urodziwej wampirzycy gotowej zajrzeć w duszę chętnych osób, nie dało się jednak przeoczyć najpopularniejszej strategii marketingowej, tak bardzo znienawidzonej przez turystów i przypadkowych przechodniów… ulotki! Wszędzie wiszące ogłoszenia rzucały się w oczy, Shath postanowił więc spróbować tego całego washu… jak się okazało, nie była to nazwa zmyślnej metody na pobudzenie zmysłów, a imię jego przyszłego mistrza. Niemagiczny jak on, Washu nadawał się idealnie!
~ Mistrzu! Prowadź mnie swoją ścieżką, bym mógł znowu znaczyć coś w tym świecie!
Kłamstwo? Kto wie, czy taki desperat mógł rzeczywiście myśleć nad nową ksywą, czy tym bardziej fałszywą motywacją. W końcu… jeżeli rzeczywiście zależało mu jedynie na wygodzie, czy rzeczywiście potrzebna mu była ta moc zapewniona przez obcy świat? Mimo to szukał sposobów na jej przywrócenie, a ten przemiły weteran zdecydował się mu pomóc!
Krok pierwszy: Spacer, pytania, filozofia egzystencji.
Czymże był Heros bez magii, jeśli nie cieniem samego siebie? Zmarnowany potencjał, który oczywiście można było nadrobić szkoleniem bojowym, jednak czy aby na pewno? Nie każdy miał do tego talent, nie wspominając już o niepoważnym leniu, który paprał każde powierzone mu zadanie. Opowiadając o sobie, chociaż w celu zapoznania Washu z własną osobą, Shath po raz pierwszy od bardzo dawna używając pierwotnego przydomku, w rzeczywistości poznawał także samego siebie. Chociaż rasistowskie spojrzenia raz po raz łypały na zdecydowanie nieludzkiego żartownisia, ten nie dbał o to, w pełni poświęcając swoją uwagę pomysłodawcy spaceru.
Krok drugi: Wspinaczka, zadyszka, schodzące wspomnienie.
Zapoznawszy siebie, a co ważniejsze, swojego mistrza z esencją jego własnej istoty, Shath poprzez zmianę scenerii powrócił myślami do dnia, w którym napotkał obecnie rozwiązywany problem. To spotkanie w górach, gra rudego, smok… nie to było jednak najgorsze. Jego największy wróg nie krył się bowiem w przerażających przeciwnikach, a w… ktoś chciałby powiedzieć, że w nim samym, jednak to też jest gówno prawda. Schody. Największy wróg każdego wygodnisia, chociaż już nie prowadziły do szczytu wieży w uporządkowany i nieskończony sposób, nieregularnie ukształtowane przez wieki spadających deszczy, formujących tereny górskie, kierowały go na szczyt najwyższej góry na wyspie… Przynajmniej w to kazał mu wierzyć mentor, gdyż każdy wie, jak legalna bywa wspinaczka do miejsca uznawanego powszechnie za najważniejsze w kontekście sakralnym miejsce na wyspie. Płuca ponownie wysiadały, a z pozytywów zdołał naliczyć aż jeden… nie bolały go miejsca niegdyś przekłute przez łańcuchy Yhwacha. Dotarł jednak, wytrwał! Gdy pytał o coś do picia, nie spodziewał się jednak, że spełnienie jego życzenia będzie w rzeczywistości kolejnym krokiem ku jego duchowej przemianie.
Krok trzeci: Medytacja, mikstury, szemrane używki.
~ Wystarczy, wystarczy! Zaraz mnie utopisz, dziadu ty jeden! ~ krzycząc to, stosował się do jednej reguły narzuconej przez mistrza. Nie otwierał oczu, starając się nie przerywać medytacji, niezależnie od tego, jak ciężkie to było przy ewidentnej próbie ogłuszenia go używkami w celu szemranego wzbogacania się! Z tego wszystkiego, masaż zapewniony przez kolczasty walec był najprzyjemniejszy, jednak dziad ewidentnie coś popierdolił podczas wywoływania duchowej przemiany, najpewniej wlewając w jego usta posiadany przez herosa eliksir narkotyzujący (wcale nie), gdyż zaczęło się dziać, nie w spokojnych górach, a w pokrytej niebieską płachtą włosów głowie!
Krok czwarty: Geniusz, debil, wiążący pakt.
Ciemna przestrzeń, jakże podobna do pierwotnego więzienia, w którym został skuty przez Władcę Rymów. Tym razem była to jednak rzeczywista pustka. Poza nim nie było żadnej żywej duszy, lustrzanego odbicia jego jestestwa, czy łańcuchów. Sam ze sobą spędził niewiadomą instancję czasu, dopóki nie usłyszał w końcu zirytowanego westchnienia, poprzedzającego wyraźny rozkaz.
~ BAAAAAAAACZNOŚĆ!
Instynkt nakazał żartownisiowi stanąć w sztywnej pozycji pionowej, niezależnie od tego, czy w ogóle kiedykolwiek potrafił się tak usztywnić. Nawet jedna molekuła tlenu czy dwutlenku węgla nie opuściła jego płuc, kiedy ten nie ważył się zrobić nawet jednego wydechu. Po około minucie usłyszał kolejną komendę, z którą to instynktownie zwiotczał.
~ SPOOOOOOOCZNIJ!
Rozkaz, który tak jak poprzedni intonowany był na ostatnią sylabę, poprzedził pojawienie się względnie normalnej, chociaż cholernie dobrze zbudowanej sylwetki. Blondyn o oczach, których błękit narzucał Shathowi wrażenie, jakby żołnierz przynależał do swego rodzaju wyższej rasy, odziany był w zielony mundur… Chwila, czy ktoś powiedział oczach? Mowa tu była oczywiście o jednym z nich, gdyż prawe było zmodyfikowane, przez co zasłonięte, machinerią niemal nie z tej ziemi… Czy aby na pewno?

~ Yyy… Słuchaj... nie wiem, kim jesteś, ale chyba nie powinno mnie tu być, nie wiesz może jak…
~ Zamilcz!
Nie dane mu było dokończyć zapytania.
~ Za kogo ty się masz? Najpierw korzystasz z MOICH wynalazków, przywłaszczając sobie moje zasługi, później sprowadzasz na NAS złą sławę, a teraz jeszcze zwracasz się do jakiegoś starucha po co? By gonić za mocą, którą żeś stracił, pacanie! Jaki żołnierz polega na nieuchwytnym darze, zamiast pracować nad sobą?!
Słowa jedynego towarzysza w tej pustce, którą była dusza herosa, piekły. Niosły jednak ziarno nieuchwytnej prawdy, a wyraz twarzy mężczyzny po chwili złagodniał.
~ Skoro już jesteśmy uwięzieni ze sobą, popełniłbym błąd taktyczny, nie oferując swojej pomocy. Możesz mnie nazywać Luitpold het Relmmih, generał czternastej dywizji armii Wielkiego Cesarstwa Wysp Zrzeszonych, lider naukowej placówki narodu, dumnie przodującego nad innymi. Nasza potęga bojowa i naukowa nie mają sobie równych!
Po tym jakże skromnym przedstawieniu zapadła cisza, która po minucie zaczęła się robić niezręczna.
~ Na co czekasz szeregowy, przedstaw się dowódcy, jak na podkomendnego przystało. Tylko bez gierek, znam cię na wylot.
~ Y… no to ten, jestem Fer…
~ CZY TAK ŻOŁNIERZ OKAZUJE SZACUNEK SWEMU DOWÓDCY?!
~ Nie ser! Szeregowy Shath melduje się na rozkaz!... Ser… ~ z jakiegoś powodu, chociaż delikatnie pomieszał, instynkt podpowiedział mu, co dokładnie powinien zawrzeć w zdaniu, by zadowolić aryjskiego gbura.
~ Lepiej… Zdaje się, że budzisz się z transu, możesz się więc odmeldować. Będę wspierać cię swoim geniuszem, póki twoje zasługi nie dościgną moich… nie, to się nigdy nie stanie. Mam więc jeden warunek. Pracuj nad sobą, zamiast polegać na sile ci danej. Jeśli zobaczę, że się opierdalasz, nogi ci z d…
Krok piąty: Wydech, wdzięczność, powrót sił.
W tym momencie zasięg jednak urwał, a z głębokim wdechem uszaty skurwiel powrócił świadomością do tego starego lunatyka. O dziwo narkotyczny mentor nie postanowił zwiać z całym dobytkiem uciekiniera… Mógł tego trochę pożałować, kiedy niebieskowłosy poczuł bowiem ponownie moc krążącą przez jego ciało, jego wyrazy wdzięczności doprowadziły aż do niezbyt namiętnego, powierzchownego pocałunku, po którym dezerter opamiętał się, by zacząć pluć w ziemię, jednocześnie przecierając usta w obrazie. To, czy heros miał pobudki do mężczyzn, jest jednak osobną historią, której czas zostanie poświęcony w bliższej lub dalszej przyszłości.
Historia zdobycia
Muzykalny duch obudził się w nim dość dawno, poprzez naukę gry na okarynie od lokalnego leśnego staruszka, jednak był pewien problem. Podczas walki ze smokiem Shath spostrzegł, że niekoniecznie ma możliwość jednoczesnego śpiewu i gry, toteż przekazał instrument swej małpie. Z pomocą jednak, czy może raczej wynagrodzeniem za wszelkie trudności podczas gry, rudy kawalarz się skierował, by wręczyć instrument perfekcyjny do podwójnego performansu. Gitara, cóż za zapierający dech w piersi sprzęt, gdyby tylko umiał na niej grać… nie wspominając już o śpiewie, w którego przypadku o ile kreatywność pozwalała mu na teksty na poziomie wyniesionym, tak doświadczenie w tej dziedzinie… może inaczej. Nawet najpiękniejszych drzwi nikt nie chce otwierać, jeżeli zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo skrzypią i jakie gówno czai się za nimi. Szczęście w nieszczęściu to pierwsze dla niego, drugie zaś dla słuchaczy, pojawiło się w momencie, gdy natknął się on na wieść o dniach otwartych zrzeszających nie tylko grupę teatralną Lala Lie, lecz także znaną na szerokie rozdroża Avarii piosenkarkę. Chando, osoba tak wpływowa, że emocje zawarte w jej tekstach potrafią wywołać w ludziach wiele reakcji, prowadziła warsztaty? Tylko głupi by nie skorzystał… chociaż nie, nawet taki przygłup stwierdził, że to dobra okazja na pielęgnację swojej artystycznej duszy. Z wiernym towarzyszem na ramieniu wstąpił więc do miejsca spotkań, gdzie natychmiast zauważony przez koordynatora gości został powitany, a następnie skierowany w odpowiednie miejsce. Wtedy właśnie trafił pod opiekę divy, nie spodziewając się jeszcze, w jak ważnym wydarzeniu wystąpi. Podążając za wskazówkami kobiety, ujął zdobytą gitarę w dłoń, by następnie spowodować, że każdy pożałował wypowiedzianych przez nią słów, a brzmiały one: “pokaż, co potrafisz”. Kiedy już skończył przygrywać, wyszczerzył się.
~ To już małpa by lepiej zagrała…
Chociaż słowa te padły, były zbyt ciche, by zlokalizować ich źródło, chociaż łatwo było się domyślić, kto mógł tak skrytykować uszatego skurwiela. Niezależnie od tego spektakularnego pokazu zupełnej żenady, nie dało się mu odmówić chęci do nauki, gdyż akurat w jego oczach, a także częstych pytaniach, dało się dostrzec pasję. Ponaglony przez czarnowłosą o pięknych, niebieskich pasemkach nie tylko od niej brał rady, złapał także za zakupiony podręcznik do wymarzonego instrumentu, by chłonąć wiedzę z dwukrotną skutecznością. Co więcej, nie pożałował swojej próby, gdy zapytał o rady odnośnie do śpiewu i chociaż to, co otrzymał to zaledwie parę rad i darmowy śpiewnik ze świątyni, podstawy tej sztuki załapał. Znalazło się nawet zastosowanie dla małpiszona, traktowanego poniekąd jako maskotkę na czas pobytu niebieskowłosego, a także mało potrzebnej okaryny, która uchroniona została przed odłożeniem w kąt przez… tak, zgadza się, lekcje dla Fineasza. Dla herosa nadszedł jednak niedługo czas niespodziewanej próby, która wywołana została przez dość osobliwy spektakl, a nazwa jego to… tak drodzy państwo, nie przesłyszeliście się. “Jary ork i morze” był na tyle ambitnym projektem, że nie tylko kaskadera od żonglerki brakowało, lecz również narrator musiał się spóźnić, a osoba odpowiedzialna za muzykę… cóż, nie każdemu się scenariusz musiał podobać, tak?. Jak Shath improwizować potrafił, tak w życiu nie pomyślałby o przekroczeniu granic wygody, by wystąpić przed tłumem, nawet jeśli chodziło o dzieciaków. Mimo to zgłosił się w ostatniej chwili, a gdy scena rozwinęła swoją kurtynę, na jej powierzchni widzowie ujrzeli… kompletne nic. Pustka, chociaż jako źródło wszystkiego imponowała, tak na scenie był to zły znak. Muzyka jednak zaczęła grać, a gdy tylko pierwsza linijka tekstu miała zostać odczytana, uszaty skurwiel niczym Hardy Pioter wyskoczył spod niewidki, by nie przerywając gry na wyuczonych, najprostszych akordach, zawołać.
~ Czy chcecie usłyszeć wieść o mega bestii z lodowatego morza nad naszymi głowami? Megalodon, tak na nią mówili, przebiegły stwór… ~ tak rozpoczęte widowisko pozwoliło faktycznemu narratorowi dobiec na miejsce bez większych strat w prestiżu grupy, a przygrywana melodia z okazjonalną pieśnią sprawiały, że Shath tego dnia wyciągnął coś poza simirami z kieszeni.
